23. PRZEGLĄD PIOSENKI AKTORSKIEJ: SPKTAKL "KOMBINAT" - OSTATNI KONCERT ZESPOŁU; 16.03.2002

Ostatni koncert "Republiki"
Robert Leszczyński (Gazeta Wyborcza)
fot. Mieczysław Michalak / AG

Wielominutowa owacja na stojąco zakończyła w sobotę wieczorem spektakl "Kombinat" do muzyki Grzegorza Ciechowskiego na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu.

Przedstawienie w reżyserii Wojciecha Kościelniaka było ostatnim oficjalnym koncertem Republiki, która ostatecznie pożegnała się z publicznością.
Nie tylko ubrani na czarno-biało zagorzali fani zespołu, którzy błyskawicznie wykupili bilety na spektakl, ale też
bywalcy Przeglądu Piosenki Aktorskiej, a nawet artyści na scenie nie kryli łez w oczach. Grający demonicznego i wszechwładnego biuralistę Mariusz Lubomski opowiadał później, że ze ściśniętym gardłem i największym trudem wygłosił zamykające spektakl ostatnie kwestie. Podobne wzruszenie udzieliło się innym aktorom-wokalistom, którzy zaśpiewali największe hity Republiki. Mają po dwadzieścia kilka lat i - jak mówili - na piosenkach Republiki po prostu się wychowali. A teraz brali udział w pożegnaniu tego legendarnego już zespołu z publicznością.

W styczniu tego roku, miesiąc po śmierci Grzegorza Ciechowskiego, w wywiadzie dla "Gazety" trzej pozostali muzycy zespołu powiedzieli, że nigdy już nie zagrają pod starą nazwą. Zrobili wyjątek dla tego spektaklu, bo zgodził się na niego sam Ciechowski. Wojciech Kościelniak, pomysłodawca i reżyser, namówił go do realizacji "Kombinatu" wiele miesięcy wcześniej. Potem stało się to, co się stało. Realizacja przedsięwzięcia stanęła pod znakiem zapytania. Zespół zgodził się wziąć w nim udział pod warunkiem, że rzecz nie przerodzi się w koniunkturalny i rzewny "Tribute To Grzegorz Ciechowski" i spektakl zostanie zrealizowany dokładnie w formie, na jaką zgodził się lider.

Oczywiście po jego śmierci zmiana kontekstu przedstawienia była nieunikniona. Oczekiwania były zaiste ogromne, nikt chyba jednak nie przypuszczał, że te piosenki mają w sobie aż tak wspaniały potencjał inscenizacyjny. Większość z 12 wykonanych w spektaklu utworów Ciechowski napisał w przeciągu zaledwie kilkunastu miesięcy w latach 82-84, w bardzo określonej sytuacji historycznej. Pewnie dlatego stanowią one tak spójną wizję. Niemal wszystkie traktują o zderzeniu jednostki i wszechwładnego Systemu opisanego na wzór "1984" Orwella. Świat urzędniczych mundurów-garniturów i groźnych i tajemniczych urzędów-kombinatów świetnie pasował do czarno-białej oprawy graficznej "Republiki" i ich surowej w środkach muzyki. Ogoleni na łyso, umundurowani w identyczne garnitury, śpiewający aktorzy o anonimowych twarzach także zlali się w jedną sceniczną postać.

Sama muzyka nie zmieniła się. Stojący na balkonie nad sceną muzycy Republiki zagrali ją dokładnie tak, jak grali na koncertach. Podobny pomysł muzyczny zastosowano w interpretacjach wokalnych. Kojarzące mi się jak najgorzej tzw. aktorskie interpretacje w połączeniu z surowym stylem Republiki mogły wywołać niezamierzony efekt komiczny. Kościelniak najwyraźniej jednak kazał aktorom śpiewać "tak jak Ciechowski" - według tego samego pomysłu wokalnego, tylko lepiej, mocniej, ostrzej, dynamiczniej. Żadnego mizdrzenia się czy prób bezsensownego poprawiania oryginału. Najśmielszym pomysłem było zaśpiewanie piosenki "Sexy Doll" przez kobietę - w pierwszej osobie.

Bez oczywistych ograniczeń wokalnych Ciechowskiego, który miał przecież przeciętny głos i problemy z dykcją, te piosenki zabrzmiały znakomicie. Np. wykonana na finał "Moja krew" zaśpiewana na kilkanaście głosów nabrała cech monumentalnego hymnu.

Reszty dopełniła wspaniała, spójna scenografia, ale przede wszystkim znakomita choreografia Jarosława Stańka, z którym Kościelniak wcześniej zrobił w Teatrze Muzycznym w Gdyni musical "Hair" oraz wielką, czterogodzinną trans-operę "Sen nocy letniej" do muzyki Lecha Możdżera. Spektakl pokazano dwa razy, o 16 i o 20. Został zarejestrowany i pokaże go telewizja. Być może ukaże się na płycie. I tylko tyle? - Tylko tyle - powiedzieli wczoraj przed koncertem muzycy Republiki. Po spektaklu, owacjach i pierwszych rewelacyjnych ocenach nie byli już tego tacy pewni. Trasa koncertowa z uwagi na techniczną komplikację przedsięwzięcia nie wchodzi raczej w rachubę. Może jednak jakiś teatr?



Kilka słów o Spektaklu...

FOTOGRAFIE

RECENZJE

POWIEDZIELI...