Scenariusz j reżyseria - Wojciech
Kościelniak
Scenografia - Grzegorz Policiński, kostiumy - Elżbieta
Dyakowska, choreografia - Jarosław Staniek
Animacje filmowe - Mariusz Wilczyński, charakteryzacja -
Katarzyna Łazarska-Adamczyk
Światło - Andrzej Groda, kierownictwo produkcji -
Renata Majewska
Udział biorą:
Zespól REPUBLIKA w składzie: Sławomir Piwowar -
klawisze,
Zbigniew Krzywański - gitara,
Leszek Biolik - gitara basowa, Sławomir Ciesielski -
perkusja
Kinga Preis, Karolina Trębacz,
Jacek Bończyk, Sambor Dudziński, Konrad Imiela, Mariusz
Kiljan, Andrzej Kozłowski,
Mariusz Lubomski, Janusz Radek, Cezary Studniak, Kuba
Szydłowski
oraz
zespół taneczny pod kierunkiem Jarosława Stańka w
składzie: Iwona Czechowska-Staniek,
Małgorzata Fijałkowska,Marzena Socha, Maciej Florek,
Paweł Kamiński, Piotr Kamiński.
Koncert rejestrowany przez TVP
(retransmisja 6 kwietnia 2002 roku)
Spóźniliśmy się.
Byłem przekonany, że umówiliśmy się w innym miejscu.
Na szczęście są telefony...
Na to spóźnione już spotkanie nieomal biegliśmy Do
kawiarni wpadliśmy zdyszani pot godziny po czasie.
Czekał Czekali.
- Przepraszam bardzo, pomyliłem miejsca - powiedziałem.
- W porządku - usłyszeliśmy w odpowiedzi.
Zamówiliśmy kawę. Zaczęliśmy rozmawiać o koncercie,
jaki chcielibyśmy zaproponować na Przeglądzie
Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu.
Grzegorz Ciechowski, Jerzy Tolak, Wojtek Kościelniak i
ja. Był koniec listopada 2001 roku. Opowiedziałem
krótko o pomyśle Wojtka, by zrealizować koncert, a
właściwe spektakl - teatralizowane wersje piosenek
Republiki.
- Dlaczego chcecie robić piosenki Republiki? - zapytał
Ciechowski.
- Żeby oddać hołd legendzie naszego pokolenia! bez
wahania powiedział Wojtek Kościelniak
- Super! - skwitował z leciutkim uśmiechem Grzegorz,
zachowując absolutny spokój.
Nie stawiał przeszkód ani nie piętrzył trudności.
Nie wpadał też w ekscytację. Był rzeczowy, spokojny,
absolutnie profesjonalny. Kościelniak zaproponuje wybór
utworów, zagra Republika, na końcu dwie piosenki
zaśpiewa Grzegorz - "Mamonę", a może coś
specjalnie napisanego. Spotkamy się ponownie za miesiąc
i wówczas ostatecznie zamkniemy scenariusz.
- Na szczęście zdążyliśmy! - powiedziałem z
satysfakcją po bardzo dobrym, konstruktywnym spotkaniu.
Wracając z Wojtkiem do Wrocławia cały czas
rozmawialiśmy o "Kombinacie"...
A jednak nie zdążyliśmy.
A jednak spóźniliśmy się.
Ostateczne zamknięcie scenariusza odbyło się,
niestety, bez udziału Grzegorza Ciechowskiego. Nie
spotkaliśmy się z Nim po raz drugi. To spotkanie było
jedyne.
Roman Kołakowski
|
|