Leszek Biolik dla "30 Ton" "Zrozumiałem, że wszystkie lata mojego grania były po to, żeby zagrać ten jeden koncert. Emocje, nie tylko na scenie, ale też na widowni, balansowały na granicy eksplozji. Po zakończeniu, kiedy zeszliśmy się ze sceny, okazało się że nie tylko my - całe pierwsze rzędy się popłakały. Jesteśmy
strasznie wdzięczni Wojtkowi (Kościelniakowi -
reżyserowi spektaklu - przyp. red.), jak i całej
ekipie, że mogliśmy spędzilić z nimi te wspaniałe
pięć dni przygotowań, prób i wreszcie koncertu.
Jeśli chodzi o śpiewających aktorów, byłoby
niesprawiedliwe, gdybym próbował któregoś z nich
wyróżnić. Podeszli do tego z ogromnym zaangażowaniem,
także osobistym - nazywali nas nawet "zespołem z
Grundiga". Wzięło się to stąd, że wychowywali
się na muzyce Republiki, jako nastolatki nagrywali sobie
piosenki Republiki z radia. |
|